Węglowodany – Teraz czas na Twoich przyjaciół – Part 2 vol.1

OK przechodzimy do długo wyczekiwanego tematu:

Węglowodany – Teraz czas na Twoich przyjaciół – Part 2 vol.1

Trochę mi zajęło zanim się go podjąłem, jest on niestety dosyć trudny. Jeżeli chce go podjąć tak jak powinienem, to muszę wykazać się sporą dozą odwagi i odporności na to co przedstawia nam wiele autorytetów.  Z jednej strony muszę go ugryźć ze względu na jego złożoność, a z drugiej na pewien problem społeczny.

Zacznę od tego drugiego aspektu, jako że jest ciekawszy.
Nawet jeżeli otworzymy akademicki podręcznik dotyczący odżywiania, to przeczytamy o węglowodanach że: „W wielu krajach nie podaje się ilości zalecanych do spożycia węglowodanów, a jedynie stwierdza się, że powinny one uzupełniać zapotrzebowanie energetyczne ustroju nie pokryte przez białko i tłuszcze.”

Węglowodany - 80%Z tego cytatu wynika pewien problem, aczkolwiek nie jest on rozwiązany. Bo jako można bagatelizować składnik diety, z którego składa się(także według tego podręcznika) „65-70, a nawet 80%” naszej diety? Jak można powiedzieć  że coś, co jest niemal całością naszej diety „POWINNO UZUPEŁNIAĆ”. To tak jakby powiedzieć że, aby ubrać się ciepło, należy: nałożyć czapkę i szalik, a następnie uzupełnić… resztą ubrań. Paranoja ! 🙂

Więc co gdyby zmienić to zdanie na formę: „Węglowodany to najistotniejszy składnik naszej diety, i w zdecydowanej większości to go mamy dostarczać, zostawiając 20-30% na białka i tłuszcze” ? Brzmi poprawniej? Węglowodany nie przypadkowo mają spełniać niemal całość naszej diety. Mają FUNDAMENTALNE funkcje, i jeżeli chodzi o aspekt kształtowania sylwetki sprawa w ogóle się nie zmienia.

Do czego zmierzam?
Że czy to przy problemach z budowaniem masy mięśniowej(dla Panów z szybką przemianą materii), czy z problemami ze spalaniem tłuszczu i efektem jojo(dla kobiet odchudzających się) niemal ZAWSZE problemem jest za mała podaż węglowodanów w diecie.

Co te węglowodany w takim razie robią dla organizmu?
W gruncie rzeczy człowiek powinien głównie odżywiać się węglowodanami. Więc to jedno z najważniejszych pytań jakie powinno padać w kontekście zdrowej sylwetki. A mogę z miejsca znaleźć 100 artykułów gdzie mówi się ze trzeba ograniczyć węglowodany a zwiększyć podaż białka, żeby schudnąć.
Znam skuteczniejszy sposób: Ustaw poziom węglowodanów na poziomie 80%, jedz tylko zdrowe węglowodany(o tym w dalszej części) a obiecuje Ci że to będzie najskuteczniejsza dieta odchudzająca Twojego życia.

Dlaczego?

Bo to jedyna dieta która jest spójna z potrzebami naszego organizmu. Jedyna dieta, przy której nasz organizm działa jak należy, i jedyna dieta która maksymalnie napędza nasz naturalny metabolizm, który jest najskuteczniejszą maszynką do spalania kalorii jaka istnieje na tym świecie. Czemu? Bo spala nawet do 3 tysięcy kalorii dziennie, a jeżeli się odchudzamy(czyt. Uprawiamy sport) to może to wzrosnąć o kolejne parę tysięcy.

I teraz wyobraź sobie jedną rzecz:
Wyłączasz węglowodany – maksymalnie spowalniasz „maszynkę” która ściąga z Ciebie parę tysięcy kalorii dziennie. Robisz to przez tydzień – kontrastując: 3tys kcal x 7dni=21tys kcal=2,3333 Litrów TŁUSZCZU. Czy znasz jakiś spalacz który daje takie efekty? Żeby spalić tyle kalorii, potrzebujesz przejechać rowerem ponad 800km.

Chcesz usłyszeć jakie jeszcze inne pożyteczne funkcje mają węglowodany?
Jakie są dobre źródła węglowodanów, i czy różnica między nimi jest aż tak duża?
Jaka jest geneza tego, że proteiny stały się w opini publicznej wartościowsze niż węglowodany?

Troche mi się to wszystko rozciągło i na te 3 pytania odpowiem JUTRO w nowym artykule o węglowodanach VOL. 2.

Nienawidze Się Odchudzać,
Tomek pszenic Pawłowski

PS. Adnotacja dla panów chcących zbudować mięśnie: O was zrobię artykuł jak będę omawiał Wasze kochane proteiny, ale wyprzedzając wnioski – NIE, spowalniając przemianę materii mięśnie nie będą rosły szybciej.

Reklamy